Podsumowanie 2. kolejki II ligi

5 Sierpnia 2019, godzina 19:56, autor: Michał Mryczko

Przegrał Widzew, przegrała Elana, zremisował Górnik Łęczna. Faworyci gubią punkty już w drugiej kolejce. Wyrównana ta druga liga.

Piłka w grze



0-0



Pojechała Resovia do Siedlec, aby komplet punktów z terenu naszego ubiegłotygodniowego rywala wywieźć. Sztuka ta udała się podopiecznym Szymona Grabowskiego tylko w jednej trzeciej. Słowo „tylko” użyte zostało nie wyłącznie w związku z przedmeczowymi oczekiwaniami, ale także z obrazem widowiska.

To Resovia miała więcej z gry, to Resovia tworzyła groźniejsze sytuacje i, przede wszystkim, to Resovia oddawała celne strzały. Cóż z tego, skoro Pogoń, nie mająca ani jednej „setki”, zakończyła rezultat dokładnie z taką samą zdobyczą punktową jak piłkarze z Wyspiańskiego? Przyjezdni kończyli mecz w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Dawida Kubowicza, ale nijaka Pogoń pomysłu na rozmontowanie defensywy Resovii nie miała.

Niewykorzystanych okazji z drugiej połowy żałować przede wszystkim mogą Feret, który trafił w poprzeczkę, i Mikulec, któremu do ściągnięcia pajęczyny wolejem z trzydziestu metrów zabrakło milimetrów. Niedosyt w szeregach Resovii z pewnością jest ogromny, ale drużynie pasiaków, jako souvenir z podróży do Siedlec, wystarczyć musi (tylko) jeden punkt.

 

 

4-1 (0-1)

 

 

Jak mawiał były Premier RP Leszek Miller, mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, a jak kończą. Zapewne nie spodziewał się doświadczony już polityk, że jedna z jego wypowiedzi wejdzie do kanonów językowych na wieki wieków, zwłaszcza tych w piłkarskiej nomenklaturze. Nie spodziewała się także „Stalówka”, że po tak świetnym początku, wyjedzie ona bardzo, ale to bardzo na tarczy.

Przyjezdni pierwsze czterdzieści pięć minut mieli iście piorunujące. W osiemnastej słupek obił Pietras, a w trzydziestej szóstej, bo kilku świetnych sytuacjach, drogę do bramki rywala w końcu znalazł Mroziński. Powinna Stal schodzić na przerwę z wyższym prowadzeniem, ale skuteczność, pomimo zdobytej bramki, wyraźnie szwankowała. Zemściło się to okrutnie w drugiej połowie.

Dwie minuty po gwizdku wyrównał Moskwik, cztery później trafił Noiszewski, Noiszok w szeregach gości. Był on na tyle mocny, że utrzymał się aż do ostatnich minut, w których podwyższali Czarnowski i Zjawiński. Podwyższali, bo umiejętnie kontrowali szukającą punktu Stalówkę. Na jej nieszczęście, poziom skuteczności utrzymywał się przez całe spotkanie na mizernym poziomie. Mają czego stalowowolanie żałować, bo de facto zagrali dwie kompletnie różne połowy. Lepiej dla nich byłoby, gdyby liczyła się tylko ta pierwsza.

 

 

0-2 (0-1)

 

Doczekali się kibice w Katowicach meczu, po którym w końcu będą zadowoleni ze swoich podopiecznych. Co prawda na takie domowe spotkanie oczekiwać jeszcze muszą, ale wyjazd do Wejherowa dał im nadzieję, że GKS wróci na właściwe tory.

Goście dominowali przez większość spotkania i co rusz tworzyli sobie okazje podbramkowe. Po serii kapitalnych interwencji bramkarza Gryfa, jak i bycia na bakier GKS-u ze skutecznością, w końcu, tuż przed końcem pierwszej części gry, Jędrych trafił dla katowiczan.

Druga połowa nic nie zmieniła. GKS długo utrzymywał się przy piłce, swobodnie konstruował akcje, i co najważniejsze, jeszcze jedną z nich wykorzystał. Choć, trzeba przyznać, był to najmniejszy wymiar kary dla Gryfa Wejherowo.

 

 

2-1 (1-0)

 

Koszmar Widzewa trwa. Po inauguracyjnej wygranej w Wejherowie, która zrodzona została w ogromnych bólach, w Bytowie tak wesoło już się nie skończyło. Gra od ubiegłotygodniowej - gorsza, wynik - gorszy, nastroje kibiców - gorsze. Łagodnie rzecz ujmując.

O porażce Widzewa zdecydowały przede wszystkim indywidualne błędy, zwłaszcza w obronie. Bo przez całe spotkanie przyjezdni okazji mieli ogrom, ale brakowało albo ostatniego podania, albo ostatniego, najważniejszego kontaktu z piłką. Jak koszmar powtórzył się scenariusz z poprzedniej soboty - wtedy łodzianie bramkę stracili tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, a teraz dosłownie sekundy przed zakończeniem pierwszej. Czyja wina? Niby tak wskazywać nie można, ale to Turzyniecki w piłkę nie trafił, przez co Czubak stanął oko w oko z bramkarzem gości.

Osiem minut po rozpoczęciu drugiej połowy wyrównał Kita po kapitalnym podaniu Robaka. Wydawało się, że Widzew w końcu odnalazł drogę do bramki rywala i powtórzy w pełni historię z Wejherowa. Na przekór scenarzystom Turzyniecki ponownie zaliczył wpadkę nie dopilnowując dostatecznie Holtyna, który główką wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Prowadzenie, którego nie oddali, mimo agresywnej końcówki Widzewa, mogącego przynajmniej wyrównać. Grać, mać! - tyle do powiedzenia mieli kibice gości swoim piłkarzom. No, może o słówko więcej.

 

 

1-0 (1-0)

 

 

Torunianie, po ubiegłotygodniowym zwycięstwie na własnym boisku, w tej kolejce musieli przełknąć gorycz porażki. Gorycz, na którą poniekąd sami się skazali skupiając się od początku meczu głównie na defensywie.

Błękitni dłużej utrzymywali się przy piłce i to głównie oni tworzyli akcje ofensywne. W trzydziestej siódmej minucie jedna z nich przyniosła, jak się okazało, jedyną bramkę. Sanocki trafił do siatki rywala, który w pierwszej połowie bronił się, aby na przerwę nie schodzić z większą stratą.

Zmiany w drużynie gości dały ożywienie w końcowych minutach, ale próby wyrównania spaliły na panewce. Błękitni szczelnie i inteligentnie bronili wyniku, co przyniosło ostatecznie sukces. Błękitni z kompletem punktów plasują się w najwyższych rejonach tabeli.

 

 

1-1 (1-1)

 

 

 

Obiektywnie sprawiedliwy remis” – powiedział po meczu trener Olimpii Adam Nocoń. Trudno się ze szkoleniowcem gospodarzy nie zgodzić. Beniaminek postawił elblążanom twarde warunki, na które miejscowi równie twardo odpowiadali.

Mecz de facto rozstrzygnął się w pierwszej połowie, a konkretniej w jej ostatnich dziesięciu minutach. W trzydziestej szóstej na 0-1 trafił Szuszkiewicz po bardzo składnej akcji całego zespołu, a w czterdziestej drugiej wyrównał Miller. Co warto podkreślić, pierwsze pół godziny należały do gości.

Druga połowa była już dużo lepsza w wykonaniu Olimpii. Obie ekipy miały swoje okazje na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść, ale tak gospodarzom jak i gościom zabrakło jednego – skuteczności.

 


0-0

 

 

Bez emocji, bez bramek, bez zwycięstwa, bez polotu. Z punktami za to. Zadowolić to w pewnym stopniu może rezerwy Lecha, ale z pewnością nie łęcznian.

Pierwsze minuty należały do gości, którzy utrzymywali się przy piłce i starali się przedostać pod bramkę podopiecznych Kamila Kieresia. Dwie sytuacje zwłaszcza na uwagę zasługują, tak jak i ten, który im zapobiegł, czyli bramkarz gospodarzy Patryk Rojek. Emocji jednak było jak na lekarstwo.

W drugiej połowie nic się nie zmieniło. Jak zaczęli, tak skończyli. Nudny mecz, o którym ciężko cokolwiek więcej napisać.

 

 

1-3 (1-1)

 

 

Nasz najbliższy rywal, po inauguracyjnej porażce na własnym boisku z Górnikiem Łęczna, udanie odkuł się na sztucznej murawie w Częstochowie. Początek jednak nic dobrego dla Garbarni nie zapowiadał.

Już w szóstej minucie rezultat otworzył Piotr Nocoń. Gospodarze zapewne nie spodziewali się, że było to ich pierwsza i ostatnia bramka w tym spotkaniu, która ostatecznie ma bardziej miano honorowej. W czterdziestej drugiej minucie wyrównał Słoma, który skończył jedną z kolejnych akcji podrażnionych krakowian.

W drugiej części gry goście najpierw szybko wyszli na prowadzenie po rzucie karnym, a później, w sześćdziesiątej siódmej minucie, powiększyli jego rozmiary. Skra, która starała się złapać kontakt z rywalem, była umiejętnie powstrzymywana. Dobra gra defensywy Garbarni sprawiła, że uzyskana wcześniej przewaga spokojnie została dowieziona do końca.

 

 

 3-1 (1-0)

 

 

O tym meczu piszemy tutaj.

REKLAMA
reklama

Pozostałe aktualności dotyczące tego spotkania:

2019-08-06 19:59Magazyn skrótów - 2 kolejka II ligi
2019-08-05 09:31Trzy wyrwy w legionowym murze
2019-08-05 08:00Wypowiedzi trenerów na konferencji pomeczowej
2019-08-05 07:30Po meczu Stal - Legionovia powiedzieli
2019-08-04 23:51Zdjęcia z meczu Stal Rzeszów - Legionovia Legionowo
2019-08-04 20:21Skrót video z meczu Stal - Legionovia
2019-08-04 15:10Cenne zwycięstwo z Legionovią!
2019-08-04 11:00Relacja live z meczu Stal - Legionovia Legionowo
2019-08-03 01:55Stal - Legionovia: kursy bukmacherskie
2019-08-03 01:37Historia spotkań z Legionovią
2019-08-02 23:44O trzy punkty w świetle kamer
2019-07-31 17:23Z obozu rywala - Legionovia Legionowo

Ostatnie aktualności:

2019-08-25 08:00Przyjaźń przyjaźnią, ale wygrana musi być po naszej stronie
2019-08-25 02:06Zdjęcia z meczu Stal Rzeszów - Elana Toruń
2019-08-24 21:14Bramka i konferencja z meczu Stal Rzeszów - Elana Toruń
2019-08-24 18:55Pozycja lidera utrzymana
2019-08-24 15:14Relacja live z meczu Stal - Elana
2019-08-23 14:54Starcie przyjaźni na Hetmańskiej
2019-08-23 07:30Z obozu rywala - Elana Toruń
2019-08-22 14:41Bramki i konferencja z meczu Górnik Polkowice - Stal
2019-08-22 13:00Podsumowanie 5. kolejki II ligi
2019-08-22 11:48Koncert debiutów
2019-08-21 23:37Zdjęcia z meczu Górnik Polkowice - Stal
2019-08-21 20:51Cenny tryumf w Polkowicach
2019-08-21 16:30Relacja live z meczu Górnik Polkowice - Stal
2019-08-21 08:55Toyota Dakar wspiera Stal
2019-08-21 08:12Magazyn skrótów - 4 kolejka II ligi
Copyright © 2019 stalrzeszow.pl. Wszelkie prawa są zastrzeżone.