Radość z gry, niedosyt z wyniku

12 Maja 2019, godzina 13:05, autor: Tomasz Żuraw

Stal przyjechała ten mecz wygrać i należy przyznać, że była bardzo blisko zrealizowania tego celu.

2019.05.11 Motor Lublin
(fot. motorlublin.eu)

W przekroju całego spotkania rzeszowianie okazali się zespołem dojrzalszym piłkarsko. Cały zespół tworzył monolit, grający na równym i wysokim poziomie.

Plan na to spotkanie był jasno określony i co cieszy, w pełni zrealizowany. Taktyka agresywnej gry wysokim pressingiem okazała się i skuteczna, i widowiskowa.  Jedyny  napastnik w zespole biało-niebieskich Grzegorz Goncerz wspomagany od tyłu przez resztę drużyny, absorbował przy wznowieniu gry przez lublinian, nie tylko ich defensorów, ale także  bramkarza. Kibice patrząc na walczących na całej długości i szerokości boiska stalowców zadawali sobie tylko jedno pytanie, czy wystarczy im sił. Wystarczyło. Wytrzymali takie tempo do końca spotkania.

 Taka taktyka i fakt, że piłkarze Motoru, wśród których brylowali rutyniarze Tomasz Brzyski i Grzegorz Bonin (z reprezentacyjnymi epizodami w sportowych życiorysach) , także byli wyśmienicie dysponowani tego dnia spowodowała, że co kilkadziesiąt sekund, dochodziło do sytuacji bramkowych.

Pewnie inaczej ułożyłby się ten mecz, gdyby więcej szczęścia miał w już w czwartej minucie gry Dominik Chromiński, czy Damian Sierant w  dziesiątej. Wspomniany Chromiński zdecydował się na niesygnalizowany strzał  zza szesnastki, ale fałszem uderzonej piłki, zabrakło odrobiny rotacji i ostatecznie trafiła w słupek. W drugim przypadku obserwowaliśmy zespołową wymianę podań w polu karnym przeciwnika zainicjowaną przez Nawrota, ale strzał naszego młodzieżowca zdołał wybić na róg bramkarz.

Kolejnych  szans, szukaliśmy po  stałych fragmentach, zarówno rzutach rożnych jak i wolnych. Warto tu  odnotować uderzenia Kostkowskiego i Głowackiego.

Szczególnie cieszy zaobserwowana powtarzalność wypracowanych schematów w tych elementach gry. Doskonałą okazję, mieliśmy w czterdziestej minucie, gdyż tuż przed bramkarzem po wolnym wyegzekwowanym przez Sławomira Szeligę i przedłużonym przez Wojciecha Reimana, znalazło się trzech naszych piłkarzy, defensor Głowacki, napastnik Goncerz i pomocnik Chromiński. Tan ostatni zdecydował się na strzał głową, ale Olszewski nie po raz pierwszy i nie ostatni  tego dnia uratował swój zespół przed utratą gola. 

Lublinianie nie pozostawali dłużni. Każde niecelne podanie po stronie Stali, a trafiło się kilka, wykorzystywali do zainicjowania szybkich kontrataków. Na skutek tego, dwukrotnie, bardzo niebezpiecznymi, minimalnie niecelnymi strzałami popisał się wszędobylski Brzyski. Wszędobylski, bo grając nominalnie na pozycji lewego obrońcy, kilkakrotnie dał się zauważyć w roli prawego pomocnika oraz był wykonawcą praktycznie wszystkich stałych fragmentów gry po tej stronie boiska. Taka aktywność z pewnością nie ułatwiała naszym zawodnikom zadań defensywnych.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Krótkie, kilkuminutowe spowolnienia w rozgrywaniu piłki, i to z obu stron, bardziej miało na celu uśpienie przeciwnika, niż zmianę taktyki gry. Akcja, po której padła bramka dla Motoru, praktycznie zaczęła się w środkowej części boiska.  Prowadzący zawody Grzegorz Jabłoński, puścił grę pomimo faulu na Chromińskim, słusznie stosując prawo korzyści, jednak stratę piłki przez Nawrota, zaledwie kilka sekund po tym fakcie, zakwalifikował jako nową akcję. Piłka trafiła do Bonina w okolice naszego pola karnego.  Lubelski pomocnik, biegnąc z piłką wzdłuż szesnastki, nie mogąc znaleźć dogodnej pozycji do strzału, wybrał w tej sytuacji wariant najlepszy z możliwych. Zagrał piłkę do nadbiegającego Michoty, który celnym strzałem zdołał zmusić do kapitulacji Leona Otczenaszenkę. Tą akcję poprzedziła groźna indywidualna akcja Szymona Raka. 

Stracony gol tylko dodatkowo zmotywował rzeszowian do konstruowania kolejnych ataków. W jeszcze większym zwiększeniu tempa rozgrywania akcji, pomogły wprowadzone zmiany.

Kolejne błyskotliwe wejście Piotra Głowackiego w pole karne, faulem przerwał Cichocki, a podyktowanego karnego na wyrównująca bramkę zamienił Reiman. Dodać należy, że Olszewski nie poddał się bez walki przy tym strzale z jedenastki i tylko siła precyzyjnego strzału sprawiła, że dotknięta przez bramkarza piłka, po odbiciu się od słupka przekroczyła linię  bramkową.

Do pełnego zwycięstwa zabrakło naszym piłkarzom dosłownie kilku centymetrów przy kolejnych strzałach Reimana i Goncerza (trafił w słupek) oraz odrobiny szczęścia po kolejnym uderzeniu naszego napastnika, którego strzał z kilkunastu metrów w niebywały sposób wybronił Olszewski.

W szatni po meczu dominowała emocja złości, z niewykorzystanej szansy zdobycia trzech punktów, ale forma jaką zaprezentowali piłkarze Stali, pozwala na duży optymizm przed ostatnimi czterema spotkaniami w lidze.

Motor Lublin - Stal Rzeszów       1-1 (0-0)

1-0 59' Marcin Michota
1-1 83' Wojciech Reiman (karny)

MOTOR: Adrian Olszewski – Dawid Kamiński, Maksymilian Cichocki, Michał Ranko, Tomasz Brzyski – Szymon Rak (69` Szymon Kamiński), Michał Gałecki, Kamil Poźniak (90`+3 Michał Wołos), Marcin Michota (81` Dawid Pożak) – Grzegorz Bonin, Mateusz Majewski (74` Michał Paluch). Trener Robert Góralczyk.

STAL: Loenid Otczenaszenko  – Robert Trznadel , Damian Kostkowski , Błażej Cyfert , Piotr Głowacki  (90`+2 Dariusz Jarecki) – Damian Sierant  (66` Szymon Kobusiński), Sławomir Szeliga  (81` Łukasz Mozler), Wojciech Reiman,  Michał Nawrot  (68` Adrian Ligienza), Dominik Chromiński  (77` Piotr Ceglarz) – Grzegorz Goncerz. Trener: Janusz Niedźwiedź

ŻÓŁTE KARTKI: Ligienza, Głowacki -  Stal, Ranko, Brzyski –Motor

CZEROWONA KARTKA: Brzyski (dwie żółte) – Motor

SĘDZIOWAŁ: Grzegorz Jabłoński (Małopolski ZPN)

WIDZÓW: 4200

REKLAMA
reklama

Copyright © 2019 stalrzeszow.pl. Wszelkie prawa są zastrzeżone.