Twierdza Rydlówka, niezdobyta

11 Sierpnia 2019, godzina 16:12, autor: Tomasz Żuraw

W pierwszym drugoligowym spotkaniu, rozegranym na wyjeździe, nie udało się naszej drużynie zdobyć choćby jednego punktu.

Piłka w grze

A szkoda, bo patrząc na przebieg  gry, końcowy wynik mógłby  być zdecydowanie inny.

Już samo ustawienie obydwóch zespołów, dawało przed meczem sporo informacji, jaką taktykę przygotowali  na ten mecz obydwaj trenerzy. Łukasz Surma zdecydował się na defensywne 5-4-1 z wysuniętym do przodu Michałem Feliksem, natomiast Janusz Niedźwiedź postawił na standardowe 4-4-2  z rosłymi napastnikami Tomaszem Płonką i Arturem Pląskowskim na szpicy.

Garbarze przyjęli na to spotkanie, mądrą taktycznie, defensywną opcję.  Sześć bramek strzelonych przez biało-niebieskich w dwóch pierwszych spotkaniach zrobiło wrażenie. Stal nie kalkuluje – twierdził trener Surma i miał wiele racji. Już pierwsze minuty pokazały, że rzeszowskich piłkarzy stać na wiele. W przeciągu pierwszych pięciu minut dwukrotnie stanęli przed możliwością zdobycia bramki. Najpierw Artur Pląskowski, a chwilę później Damian Sierant po długim przerzucie od Wojciecha Reimana. W obu przypadkach ich strzały z najbliższej odległości wybronił nogami Aleksander Kozioł. Zaznaczył swoją obecność także Tomasz Płonka oddając strzał głową, niestety niecelnie. Piłkarze krakowscy grając  całą drużyną na swojej połowie, nastawili się na grę z kontry i po takiej w 10 minucie spotkania wyszli prowadzenie. Nie bez winy byli przy tej sytuacji rzeszowscy defensorzy.  W zamieszaniu, żaden nie wyekspediował piłki w pole, neutralizując zagrożenie. Sprytem za to w polu karnym wykazał się Grzegorz Marszalik.  Odbitą, bezpańską piłkę, strzałem po ziemi ulokował w siatce.  

Strzelenie bramki nie spowodowało zmiany taktyki żadnej z drużyn. Piłkarze Garbarni  wręcz zawęzili pole gry, grając całymi  formacjami bardzo blisko siebie,  uniemożliwiając tym rozgrywanie piłki skrzydłami.  Tak zagęścili środek pola, że  zawodnikom Stali nie pozostało nic innego, jak próby długich przerzutów ponad linią obrony i te „pasy” wychodziły. Reiman,  Szeliga czy Mozler próbowali wielokrotnie takich zagrań. Te podania docierały do naszych ofensorów, a trzykrotnie do wchodzącego z głębi pola  Damiana Sieranta. Skończyło się jednak albo na stratach wynikłych z niedokładnego opanowania piłki albo odgwizdaniem przez arbitra pozycji spalonej.

Sporo ożywienia w grze rzeszowian  spowodowała zamiana stron pomiędzy Michałem Nawrotem i Mateuszem Olejarką, jaka miała miejsce po półgodzinie gry. Pokłosiem tego, była bramka wyrównująca, która dała nadzieję na korzystny rezultat w tym spotkaniu.  Po faulu na Mateuszu Olejarce, precyzyjne dogranie Sławomira Szeligi z rzutu wolnego zamienił na gola strzałem z półobrotu kapitan drużyny Wojciech Reiman.

W drugiej połowie obraz na boisku niewiele się zmienił. Nasi piłkarze grali wysoko, absorbując przeciwnika już przy wznawianiu gry. Kosztowało to sporo sił. Garbarze za to, wykorzystywali każdy błąd naszych zawodników w podaniu czy niedokładnym przyjęciu i szukali swoich szans w kontrach, a ponieważ wychodziła im gra z pierwszej piłki, mecz toczył się w żywym tempie, a kibice nie mogli narzekać na brak emocji.

Po stronie krakowian, dogodną sytuację do zdobycia bramki miał Kamil Słoma, wychodząc na pozycję „sam na sam”  z naszym bramkarzem oraz Krzysztof Szewczyk strzelając z dystansu po ziemi, ale w obu przypadkach klasę pokazał Wiktor Kaczorowski.

Z drugiej strony swoją szansę miał Pląskowski - skończyło się faulem na bramkarzu, Płonka – któremu „zdjął” piłkę z głowy Szewczyk, Nawrot po podaniu Szeligi – bramkarz zdołał wypiąstkować. Celny strzał z dystansu, oddał także Piotr Głowacki po ziemi, niestety zbyt lekki, by Aleksander  Kozioł dał się zaskoczyć. W najlepszej sytuacji, takiej stuprocentowej, znalazł się jednak Damian Sierant. Po dośrodkowaniu Piotra Głowackiego z lewej strony, strzelając głową z pola bramkowego, trafił piłką w poprzeczkę. Pozytywem jest, że nasz boczny obrońca, bardzo często uczestniczył w akcjach ofensywnych drużyny.

W siedemdziesiątej drugiej minucie wynik spotkania ustalił Mateusz Wyjadłowski, który sporo krwi napsuł naszej drużynie w pamiętnym meczu z Sołą Oświęcim kilka miesięcy temu.  Także w akcji z kontry, po nierozważnej stracie piłki w środku pola, wykorzystał swą szybkość popartą dużą dynamiką i strzelił drugą bramkę dla swojego zespołu.

Stal grała do końca. Doskonale w mecz wprowadził się  Dariusz Jarecki, który zmienił Michał Nawrota. Długie piłki, raz za razem, na przedpole Garbarni słał z głębi pola Damian Kostkowski.

W doliczonym czasie gry o mało nie zobaczyliśmy bramki samobójczej. Piłkę po kolejnym dośrodkowaniu Wojciecha Reimana, niefortunnie w kierunku swojej bramki posłał głową Marek Misiuda. Na szczęście dla gospodarzy, ta, odbita od poprzeczki, trafiła w linię bramkową i wyszła w pole gry.

Stal  pozostawiła po sobie dobre wrażenie. W przekroju całego spotkania była zespołem piłkarsko dojrzalszym, lecz to okazało się za mało, by zdobyć choćby jeden punkt. Kto strzela, ten wygrywa  i to się nie zmieni. Tak było, jest i będzie.

Garbarnia Kraków - Stal Rzeszów 2:1 (1:1)

Bramki:
1:0
 - 10 min. Grzegorz Marszalik
1:1
- 44 min. Wojciech Reiman
2:1
 - 72 min. Mateusz Wyjadłowski

Garbarnia: Aleksander Kozioł – Jakub Kowalski, Krystian Kujawa, Marek Masiuda, Bartłomiej Mruk, Grzegorz Marszalik, Kamil Włodyka (53` Tomasz Kołbon), Kamil Kuczak, Krzysztof Szewczyk (77` Adrian Wójcik), Kamil Słoma (88` Mateusz Duda), Michał Feliks (58` Mateusz Wyjadłowski).

Stal: Wiktor Kaczorowski – Damian Sierant, Damian Kostkowski, Sławomir Szeliga, Piotr Głowacki, Mateusz Olejarka(82` Jakub Kądziołka), Łukasz Mozler (70`  Adrian Ligienza), Wojciech Reiman, Michał Nawrot (73` Dariusz Jarecki) – Artur Pląskowski (79` Grzegorz Goncerz), Tomasz Płonka.

Żółte kartki: Aleksander Kozioł, Marek Masiuda, Piotr Konopelski (kierownik drużyny) – Garbarnia, Damian Kostkowski, Łukasz Mozler, Artur Pląskowski - Stal

Sędziował: Sebastian Tarnowski, Michał Hnatkiewicz, Jakub Zalewski (Wrocław)

REKLAMA
reklama

Copyright © 2019 stalrzeszow.pl. Wszelkie prawa są zastrzeżone.